AEON’S END – recenzja kooperacyjnej gry karcianej

Gdy zostałam zapytana – jaką grę kooperacyjną najczęściej polecam znajomym odpowiedź była prosta – Aeon’s End!


Poziom trudności: średniozaawansowany

Liczba graczy: 1-4

Czas rozgrywki: 60 minut

Wiek: 14+


O czym jest Aeon’s End?

Aeon’s End to kooperacyjna karcianka, w której wcielamy się w role Magów Bram i walczymy aby pokonać wspólnego wroga i jego popleczników. Aby tego dokonać musimy razem obrać strategię i sprytnie wykorzystywać zaklęcia, artefakty i nasze unikalne umiejętności.

Rynek Zasobów

Jak to działa?

Rozgrywkę zaczynamy od setupu – każdy gracz wybiera swoją postać (Maga Bram), wybieramy również Nemesisa, z którym spróbujemy się zmierzyć, oraz karty, które będą dostępne do kupowania na rynku zasobów w trakcie rozgrywki. Mamy więc ogromną dowolność i tak naprawdę każda rozgrywka różni się diametralnie od siebie. Zasada jest jedna – na rynku zasobów mamy zawsze 2 rodzaje artefaktów, 3 klejnotów i 4 zaklęć. Kart w tej grze jest niemało, więc zdarza się, że sporo czasu zajmuje wymyślenie, które karty wykorzystamy w bieżącej rozgrywce. Można oczywiście wylosować karty z puli, ale wtedy jesteśmy pozbawieni tej przewagi, którą nam daje sprytne zbalansowanie sobie dostępnych do kupienia kart.

Na pomoc przychodzi nam specjalny dodatek do instrukcji opisujący jakie karty powinniśmy wykorzystać w swojej pierwszej rozgrywce, jacy Magowie są najbardziej odpowiedni na początek, oraz jakiego Nemesisa wybrać. Jest to ogromne ułatwienie i świetny element, który powinien zawsze występować w tego typu grach ze złożonym setupem.

Każdy Nemesis posiada własny Arkusz Nemesisa, mówiący nam o specjalnych zasadach obowiązujących w rozgrywce podczas walki z tym wrogiem. Opisuje nam efekt „Wyzwolenia” – czyli specjalnej zdolności, która występuje co jakiś czas w rozgrywce (taki mocniejszy atak), jego punkty życia i przygotowanie do gry. Nemesis też posiada swoją pulę kart, które wtasowujemy do podstawowej talii Nemesisa, w ten sposób mamy unikalnych popleczników przypisanych danemu wrogowi, jak i również specjalne akcje, które pasują jedynie do konkretnego potwora.

Magowie Bram, czyli postacie w które się wcielamy, również mają swoje Arkusze Magów. Każdy arkusz dostarcza nam informacji o ułożeniu bram (o tym więcej za chwilę), podaje nam konkretnie jakie karty mają tworzyć naszą początkową rękę i początkową talię, oraz mamy na nim zdolność specjalną Maga, którą jesteśmy w stanie wykorzystać w trakcie gry po naładowaniu.

Bardzo doceniam to, że każdy Mag ma swoją unikalną talię początkową, która jest spójna z jego postacią. Niektóre postacie dają nam więcej klejnotów na początek, inne zaś mają więcej możliwości ataku. Doceniam również, że mamy narzuconą pierwszą rękę i talię. Nie ma tu losowości.

W grze podstawowej mamy 4 Arkusze Nemesisa i 8 Arkuszy Magów, daje nam to całkiem sporą różnorodność i sprawia, że gra ma świetną regrywalność. Dostępne też są liczne dodatki, które przynoszą kolejne potwory i postacie.

No i teraz postaram się odpowiedzieć na tytułowe pytanie – jak to działa?

Mamy 3 rodzaje kart – zaklęcia, artefakty i klejnoty.

Zaklęcia w głównej mierze dają nam możliwość zadania obrażeń głównemu Nemesis i jego poplecznikom. Zaklęcia ładujemy na naszych bramach i możemy wykorzystać je w kolejnym ruchu podczas Fazy Aktywacji.

Artefakty to z kolei karty, których efekty możemy wykorzystać natychmiast po dostaniu ich na rękę.

Klejnoty to główna waluta w tej grze, dają one nam „eter„, który możemy wykorzystać do kupowania nowych kart, do otwierania bram, oraz do pozyskiwania ładunków.

Generalnie jak w klasycznym deckbuildinu (grze z mechaniką tworzenia talii) musimy wykorzystywać zakupione przez nas karty aby kupować coraz to lepsze zaklęcia, zadawać obrażenia Nemesis i w skrócie – zrobić co potrzeba aby wygrać.

Grę wygrywamy w momencie gdy pokonany zostanie nasz Nemesis lub gdy skończy się talia Nemesis, a my przeżyjemy. Przegrywamy jeśli wszyscy zostaną wyczerpani (0 życia) albo jeśli miasto utraci swoją żywotność (w wyniku działania wroga).

Mechanika gry

W Aeon’s End mamy szereg interesujących rozwiązań mechanicznych, które zasługują na osobną sekcję w tej recenzji.

Po pierwsze mechanizm dobierania kart. Jak już wspominałam, w grze mamy określoną rękę i talię początkową, przypisaną do każdego maga, zabieg który bardzo lubię, ale to nie wszystko! Mamy również zasadę, która wyróżnia Aeona od innych znanych mi deckbuildingowych gierek – nie tasujemy stosu kart odrzuconych! Ten mechanizm pozwala nam na odkładanie kart w korzystnych kombinacjach, abyśmy później mieli kompatybilne karty razem na ręce.

Po drugie kolejność tur. W grze występuje tzw. talia tur, która zawiera po 1 karcie każdego gracza (w wariancie 4-osobowym) i 2 karty Nemesis, za każdym razem dobieramy kartę z tej talii i to ona decyduje czyja jest kolej. Utrudnia to bardzo rozgrywkę, ale też dodaje smaczku. Nigdy nie wiemy jak przebiegnie nasza kolejna tura. Może nawet się zdarzyć, że Nemesis będzie miał 4 ruchy pod rząd! Jeśli zostanie wylosowany na końcu naszej talii 2x pod rząd i po przetasowaniu jego karty będą 2x na wierzchu, to możemy mieć katastrofalny efekt.

Po trzecie bramy, które nasi Magowie posiadają. Generalnie jak już wspomniałam nasz Arkusz Maga zawiera bramy, zazwyczaj cztery, na których będziemy mogli przygotowywać zaklęcia. Startujemy jednak z tylko 1 bramą otwartą (poza 1 wyjątkiem)! Co sprawia, że tak na dobrą sprawę możemy na niej położyć tylko 1 zaklęcie. No i co dalej? Pozostałe bramy możemy otworzyć za pomocą eteru – waluty w tej grze. Czyli po prostu płacimy za to żeby je otworzyć i odblokować sobie kolejne miejsca na zaklęcia. Nie jest to jednak takie proste, gdyż ceny otwarcia bram są często niemal niemożliwe do opłacenia, a przynajmniej nie na początku rozgrywki, dlatego tu dochodzi kolejny mechanim – możemy „wzmocnić” bramę, w ten sposób przekręcając jej kafelek i odblokowując niższą cenę otwarcia. Możemy to zrobić na kilka razy, tak na dobrą sprawę ratalnie otwierając bramę. Po takim wzmocnieniu jednorazowo możemy wykorzystać ją, potraktować jak otwartą, z tym, że zaklęcie, które na niej położymy musi zostać wykorzystane w kolejnej turze.

Bardzo dobrym elementem jest możliwość wybrania poziomu zaawansowania podczas przygotowywania rozgrywki. Możemy zmodyfikować tak pewne mechaniki, że utrudniamy sobie grę, lub lekko upraszczamy. Ja osobiście zawsze gram na domyślnym poziomie zaawansowania i jest on idealny.

W grze jak widzicie występuje cały szereg ciekawych mechanik, mamy tu jeszcze umiejętności Magów, które możemy wykorzystywać tylko po uprzednim naładowaniu (aby całkowicie się naładować trzeba kilka razy wydać po 2 etery, więc jest to powolny proces). Mamy też talię Nemesis, która przynosi nam 3 rodzaje kart – popleczników (z własnymi mocami i życiami), ataku, oraz mocy wyzwalanej z opóźnieniem, której aktywację można powstrzymać.

Ogrom mechanik i elementów, ale też tyle samo, jak nie więcej, przyjemności wynikającej z rozgrywki!

Jakość wykonania i cena

Jeśli chodzi o wykonanie, to jest ono bardzo poprawne. Poprawne, to jest chyba najlepsze określenie, gdyż dostajemy to za co płacimy. Karty są dobrej jakości, napisy na nich bardzo przejrzyste, jednak brakuje tu trochę klimatu i oprawa graficzna mogłaby być lepsza. Arkusze Magów i Nemesis moim zdaniem są wykonane z zbyt cienkiego materiału. Szkoda, że w pudełku nie mamy przegródek na karty, co sprawia, że się one mieszają i utrudnia to bardzo setup.

Nie mamy tu planszy, ale też jej nie potrzebujemy. Nigdy nie poczułam potrzeby zakupienia maty/planszy do Aeon’a i chyba nigdy tego nie zrobię.

Cena jest zaskakująco niska i szokująca jak na tak popularną i lubianą grę. Więc za cenę lekko ponad 100 zł dostajemy grę, która daje nam wszystko co gra powinna mieć.

Moje wrażenia

Jeśli jeszcze nie wyczuliście tego, to to powiem wprost – uwielbiam Aeon’s End. Mnogość ciekawych mechanizmów sprawia, że rozgrywka ma swoją głębię. Jest ciężka, niełatwo wygrać i wymaga często kombinowania. Ale z drugiej strony idzie bardzo szybko i nie jest za długa. Po prostu to wyważenie jest idealne.

Wiele razy w nią przegrałam, ale pomimo porażek bawiłam się zawsze przednio i miałam ochotę na więcej!

To właśnie w niej cenię – jakby było łatwo w nią wygrać, to po prostu byśmy nie czerpali z niej satysfakcji.

O dziwo muszę powiedzieć, że pomimo tej ilości mechanik, tego pozornego zaawansowania, nigdy nie miałam problemu z wyjaśnieniem zasad innym osobom. Jakoś wszystko składa się w tak logiczną całość, że ludzie to podłapują szybko. Więc nie lękajcie się tej gry! Po prostu spróbujcie!

Plusem zawsze jest to, że jest to gra czysto kooperacyjna. Wygrywają wszyscy albo nikt. Więc jak tłumaczymy grę innym graczom, to możemy im sporo podpowiadać podczas rozgrywki i nie muszą być całkowicie wrzuceni na głęboką wodę skazani tylko na siebie. Razem to ogarniamy.

Dla kogo jest Aeon’s End?

Jest to gra dla średniozaawansowanych graczy. Jeśli dopiero zaczynacie przygodę z planszówkami, to może być ciężko.

Z drugiej strony, jak już wspomniałam, da się! Da się to ogarnąć i moi znajomi na różnym poziomie zaawansowania dali sobie radę. Więc jeśli ma się osobę, która jest trochę bardziej zaawansowana, przeczyta instrukcję, a następnie umiejętnie wytłumaczy zasady i w trakcie gry będzie kontrolować czy wszyscy wszystko dobrze robią, to jest możliwe wprowadzenie nawet początkujących graczy.

Podsumowanie

Aeon’s End to rewelacyjna gra, która wciąga i angażuje każdego gracza. Jest dynamiczna, nieprzewidywalna i bardzo wymagająca. To właśnie w niej doceniam, to poczucie niepewności, nigdy nie możemy powiedzieć, że na 100% wygramy. Często mi się zdarzało o włos przegrać, albo o włos wygrać, kwestia 1 pechowej tury.

Nie znam osoby, której ta gra się nie spodobała. Jest po prostu świetna.

Gra jest idealna dla 2 graczy, więc jeśli szukacie tytułu kooperacyjnego dobrego dla par – bardzo polecam! Oczywiście nie oznacza to, że rozgrywka na 3 czy 4 graczy jest zła. Po prostu mi się grało najlepiej w 2 osoby, bo najłatwiej się wtedy komunikować i tworzyć wspólną strategię.

Plusy:

  • świetna, niespotykana mechanika
  • satysfakcjonujący dla zaawansowanych graczy poziom trudności
  • setup, który gwarantuje różnorodność rozgrywek i mocną regrywalność 
  • gra świetnie skalowalna dla 2 graczy, idealna dla par
  • daje satysfakcję niezależnie od wyniku
  • dodatkowy arkusz instrukcji ułatwiający pierwszą rozgrywkę i zapoznanie się z grą
  • przejrzyste, dobrze wykonane karty
  • dobra cena

Minusy:

  • długi czas przygotowania rozgrywki
  • brak przegródek na karty w pudełku
  • średniej jakości Arkusze Magów i Nemesis

Jeśli chcesz być na bieżąco ze wszystkimi nowościami na moim stole koniecznie sprawdź mojego Instagrama!

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oddany głos
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
trackback

[…] się długo nad kupnem Aeon’s End Legacy. W końcu posiadam zwykły Aeon’s End, więc czym miałoby się różnić Legacy? I czy warte to będzie swojej ceny? W dodatku czy warto […]