Everdell – stwórz najlepsze leśne miasto

Chyba większości planszówkowiczów obił się o uszy ten tytuł. Everdell to piękna wizualnie, słodziutka gra planszowa sprawiająca wrażenie rodzinnej, milutkiej i nieskomplikowanej. Widziałam już tyle poleceń i promocji tego tytułu, tyle pięknych zdjęć na Instagramie, czy poście na Facebooku, że wiedziałam, że muszę w nią zagrać!

Nie wiedziałam jedynie, że stanę się jej właścicielką przez przypadek. Ot mój chłopak kiedyś, kompletnie przypadkowo, natrafił na ten tytuł w Internecie. Zobaczył to kultowe drzewo (o nim później) i stwierdził – kupuję! Nie czytał recenzji, kompletnie ślepo wziął i po fakcie tylko się zapytał – „Agata a kojarzysz taką grę …. ?”.

Tak więc czy Everdell okazał się dobrą familijną gierką? A może nadaje się dla planszówkowych wyjadaczy?


Poziom trudności: dla początkujących / średniozaawansowanych

Liczba graczy: 1-4

Czas rozgrywki: 40-80 minut

Wiek: 13+

Wydawca: Rebel


O czym jest gra Everdell?

Celem tej planszówki jest zbudowanie leśnego miasta. Kolekcjonujemy na naszym obszarze karty budowli i postaci (w sumie możemy mieć ich 15), które przynoszą nam punkty zwycięstwa, produkcję surowców, bonusowe akcje i wiele innych korzyści.

Korzystając z naszych pionków, będziemy zdobywać surowce konieczne do opłacenia kolejnych kart. Mamy tu do czynienia z mechanizmem worker placement – czyli w dosłownym tłumaczeniu – rozmieszczania robotników.

Tak więc używając naszych zwierzątek (pionki są w kształcie żółwi, wiewiórek, myszek i jeży) zdobywamy wszystko co jest nam potrzebne aby się rozwijać.

Jak to działa?

Jak już wspomniałam mamy tu mechanizm worker placement znany z wielu popularnych tytułów tj. Agricola, Viticulture, czy Epoka Kamienia. Robotników posyłamy w różne miejsca w dolinie Everdell. Zdobywają oni surowce, umożliwiają nam dobieranie kart, albo organizację wydarzeń (sposób na pozyskiwanie dodatkowych punktów).

Gra dzieli się na 4 pory roku, startujemy od zimy – mamy wtedy do dyspozycji 2 robotników. Możemy ich wysłać celem np. pozyskania surowców potrzebnych do zagrania kart z naszej ręki. W każdej z pór roku otrzymujemy dodatkowych robotników, co umożliwia nam wykonywanie większej ilości ruchów. Oprócz tego w dwóch porach roku aktywują się nam produkcje na kartach (niektóre karty mają możliwość produkcji określonych zasobów, dzieje się to w momencie zagrywania karty i również podczas aktywacji produkcji podczas fazy przygotowania do kolejnej pory roku). W jednej zaś dobieramy karty na rękę z łąki (obszaru gry, z którego możemy kupować karty).

Karty dzielą się na 2 rodzaje – budowle i stworzenia. Każda daje nam punkty zwycięstwa oraz specjalne bonusy – może być to dodatkowy sposób na zdobywanie punktów, produkcja surowca, zniżka na dany rodzaj kart, czy efekt natychmiastowy.

Każde stworzenie jest związane z daną budowlą – np. Karczmarz z Karczmą, czy Nauczyciel ze Szkołą. Jakie to ma znaczenie? Otóż jeśli posiadamy budowlę w naszym mieście i następnie chcemy zakupić postać z nią związaną, stworzenie to jest darmowe (trochę to przypomina mechanizm występujący w 7 Cudach Świata).

Tak więc w wielkim skrócie – tworzymy jak najbardziej punktujące nam miasto.

Czy w takim razie Everdell jest prostą grą?

I tak i nie.

Mechanicznie wydaje się być banalna. W końcu zdobywamy surowce, kupujemy karty, otrzymujemy w wyniku tego bonusy i tak dalej, i tak dalej.

Więc co w tym może być skomplikowanego?

Bardzo limitującym nas elementem jest mała liczba robotników – np. w pierwszej porze roku mamy ich jedynie dwóch, a pola z surowcami nie są obfitujące w duże ilości produktów. Jednego możemy posłać po drewno, drugiego po jagody i co dalej? Koniec opcji. Musimy momentami mocno pomyśleć nad naszym planem i zagrywać najkorzystniejsze w danym momencie karty.

Przy tej małej liczbie robotników musimy także pamiętać, że w tej grze nie jesteśmy sami – dużo najkorzystniejszych pól może być zajmowanych przez jedynie jednego pionka. Oznacza to, że czy tego chcemy, czy nie, mamy trochę negatywnej interakcji z innymi graczami. Kto pierwszy ten lepszy. Jak zablokujemy pole z jagódkami, to inni gracze nie będą mieli do niego dostępu. Pole odblokowuje się dopiero w momencie przygotowań do kolejnej pory roku.

Również rywalizujemy o wydarzenia – gdy spełniamy wymagania (mamy konieczne karty) możemy postawić naszego robotnika na danym wydarzeniu. W ten sposób zyskujemy punkty zwycięstwa i pozbawiamy innych graczy możliwości uzyskania tego bonusu. Tak więc musimy być całą grę czujni, aby inni gracze nie sprzątnęli nam punktów sprzed nosa!

Dla kogo jest Everdell?

Everdell jest tytułem, który może przypaść do gustu szerokiemu spektrum graczy. Można ją uznać za grę rodzinną, aczkolwiek wstrzymałabym się z kupowaniem dla młodszych członków rodziny. Wg producenta jest to gra 13+, z czym się po części zgadzam. Uważam, że trochę młodsi też by dali radę, jeśli mają za sobą już kilka złożonych gier. Po prostu jest tu trochę kombinowania i trzeba pomyśleć zanim zagra się jakąś kartę.

Ma ona bardzo proste zasady, co sprawia, że łatwo jest ją wytłumaczyć znajomym i szybko zacząć grę. Powiedziałabym, że jest na poziomie łatwym, ale aby zdobyć dużo punktów trzeba pogłówkować jak w średniozaawansowanym tytule.

Jakość wykonania

Everdell jest jedną z najlepiej wykonanych gier w jakie miałam okazję grać!

Podczas pierwszej rozgrywki moja koleżanka oblała planszę, karty (bez koszulek) i żetony (tak – wszystko) sporym kieliszkiem białego wina. Z trwogą rzuciłam się na ratunek, widząc oczami wyobraźni te rozwarstwione żetony i zrujnowaną planszę. Okazało się jednak, że … całość wyszła ze starcia z winem bez szwanku! Plansza i karty są całkowicie odporne na płyny (oczywiście szybko zostały wytarte), a żetony po wysuszeniu na grzejniku również się z tego całego wydarzenia wykaraskały. Szok!

No ale koniec już o wylewaniu wina. Wizualnie gra jest piękna. Grafiki są kolorowe i estetyczne, zwierzaczki na nich są słodkie. Oprócz tego mamy też ślicznie wykonane surowce. Mini drewienka, żywice, jagódki i kamyczki, które absolutnie genialnie wyglądają. Widać, że gra ma dopracowany każdy element.

Istotnym minusem, który lekko przeszkadza w rozgrywce jest rozmiar czcionki na kartach. Niestety jest on dość mały, więc zapoznawanie się z kartami umieszczonymi na planszy jest utrudnione. Najbardziej doskwiera nam to jeśli chcemy przeczytać karty wydarzeń umieszczone na drzewie. Karty są małe i mają mini czcionkę, a dodatkowo umieszczamy je w oddali na drzewie. Przez ten zabieg nie widzimy absolutnie nic!

No i tu dochodzę do, według mnie, najbardziej zbędnego elementu Everdella. Wiecznego drzewa. Jest to kartonowy element planszy, który rozkładamy na początku gry. Wizualnie oczywiście robi wrażenie, ale na tym się kończą jego plusy. Jedyna funkcja tego przeklętego drzewa to magazynowanie robotników i bycie podstawką pod 4 karty, co sprawia, że stają się dla nas kompletnie niewidoczne. Tak więc ja osobiście porzuciłam korzystanie z tego bajeru już dawno temu i nie brakuje mi go w grze.

Moje wrażenia

Everdell zdecydowanie mnie zaskoczył. Nie sądziłam, że gra o słodkich zwierzaczkach budujących miasteczko w lesie może być tak satysfakcjonująca!

Tak – ma proste zasady. Ale żeby zdobyć dużo punktów musimy mocno pogłówkować!

Dodatkowo wizualnie jest piękna, wykonanie jest rewelacyjne, karty są różnorodne, zwierzaczki na nich są oczywiście przesłodkie i ten całokształt sprawia, że bardzo przyjemnie się w nią gra!

Rozgrywka nie jest długa, dlatego zdarzyły mi się posiedzenia z kilkoma partiami pod rząd.

Jest to dosyć odległe skojarzenie, ale trochę (trochę!) przypomina mi ona Terraformację Marsa. Zapewne ciężko sobie wyobrazić, że tak odległe tytuły mogą mieć coś wspólnego. Ale elementem wspólnym, który kocham w obu tych grach, są dobrze opisane, różnorodne karty. Nie musimy wchodzić do rozgrywki znając karty, wystarczy przeczytać ich treść w trakcie gry i zawierają one wszystkie informacje których potrzebujemy. Plus proste zasady. Terraformację uwielbiam za to, ze pomimo pozornego zaawansowania i wielu możliwości, które nam daje rozgrywka, główna mechanika jest prosta i łatwa do wytłumaczenia. Tak jak w Everdellu.

Tak więc jeśli jesteś fanem Terraformacji, a poszukujesz dobrego, lecz krótszego tytułu o uroczej szacie graficznej, to Everdell jest dobrym kandydatem do poszerzenia Twojej kolekcji.

Podsumowanie

Mogę z pełnym przekonaniem polecić grę Everdell, zarówno dla początkujących graczy, jak i dla starych wyjadaczy. W ostatnich miesiącach jest ona najczęściej graną przeze mnie grą, gdyż jest po prostu przyjemna i satysfakcjonująca!

Plusy

  • piękne wykonanie
  • duża regrywalność 
  • satysfakcjonujące combosy
  • przejrzyste karty
  • łatwa do wytłumaczenia

Minusy

  • za mała czcionka kart
  • niepraktyczne drzewo

Dodatki

Gra w tym momencie posiada 3 duże dodatki i kilka małych pakietów dodatkowych kart. Również trwa kampania na Kickstarterze z kolejnymi 2 dużymi dodatkami.

Na ten moment nie miałam okazji grać w żaden z nich, ale jestem pewna, że wkrótce trafią w moje ręce! Jak tylko ogram dodatki, to dodam osobną recenzję każdego z nich.

Tak więc polecam obserwować moje konto na Instagramie gdzie dzielę się moimi wrażeniami na bieżąco i informuję o nowych postach na blogu!

https://www.instagram.com/board_and_wine/


Jeśli szukasz innych rodzinnych tytułów polecam serdecznie zapoznanie się z moją rodzinną topką: https://www.boardandwine.pl/2021/03/10/top-5-moich-rodzinnych-gier-planszowych/


4.5 2 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oddany głos
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
trackback

[…] Everdell – absolutnie jedna z moich ukochanych gier, dobra dla graczy o każdym poziomie zaawansowania […]