TYRANTS OF THE UNDERDARK – pierwsze wrażenia

Tyrants of the Underdark to gra, po której absolutnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Wiedziałam, że to jest gra ze świata Dungeons & Dragons, że nie wygląda zachęcająco i w sumie… Nie wnikałam nawet o czym dokładnie jest. Za sprawą Michała trafiła na naszą półkę i bardzo szybko na nasz stół.

Nie będzie to pełna recenzja, a raczej pierwsze wrażenia po kilku rozgrywkach.


Poziom trudności:

dla średnio-zaawansowanych

Liczba graczy:

2-4

Czas rozgrywki:

wg. okładki 90+ minut

(we 2 gramy około 40 minut)

Wiek:

14+

Wydawca:

Gale Force Nine


O czym jest Tyrants of the Underdark?

Jest to gra strategiczna dla 2-4 graczy, w której wcielamy się w rolę jednego z drowich przywódców i walczymy o jak największą władzę w tytułowym Underdark’u. Wykorzystujemy nasze Wpływy i Siłę, aby pozyskiwać nowych popleczników, oraz walczyć o dominację na planszy.

Jak to działa?

Każdy gracz rozpoczyna rozgrywkę z identyczną talią startową. Nie mamy na starcie żadnej asymetrii, po prostu różnimy się jedynie kolorem i nazwą naszego rodu. To tyle. Rozkładamy pierwszy oddział na planszy i możemy zaczynać!

W grze mamy do czynienia z połączeniem 2 mechanik: deck buildingu oraz area control.

Klasycznie bierzemy do ręki 5 kart z talii startowej i działamy! Z początku nasze możliwości są bardzo ograniczone. Możemy jedynie zakupić nowe karty z rynku, lub wprowadzić nowe jednostki na planszę. Jednak z każdą nową turą te możliwości się poszerzają i dzięki zakupionym kartom, możemy nieźle namieszać na planszy.

Finalnie naszym celem jest zdobycie jak największych wpływów na planszy. Dostajemy punkty zwycięstwa za obszary przez nas zdominowane, dodatkowe punkty, jeśli jesteśmy jedynymi graczami na danym polu. Do tego dochodzą punkty z kart, które kupimy w trakcie rozgrywki i punkty za pokonane przez nas jednostki.

Jakość wykonania i cena Tyrants of the Underdark

W tej sekcji muszę trochę pomarudzić… a nawet bardzo.

Tyrants of the Underdark w mojej opinii wygląda jak prototyp gry, a nie finalny produkt. Plansza jest bardzo prosta, za prosta. Bardzo zmarnowany potencjał. Trochę śmieszy fakt, że jest na niej napisane Tyrani z Underdarku, czyli tytuł, na którego przetłumaczenie finalnie nie było zgody. Nie wiem czy jest to specjalny zabieg, sposób na przemycenie tej przetłumaczonej nazwy na jednym jedynym elemencie gry, czy ktoś coś sknocił.

Karty są bardzo kiepskiej jakości i niestety już widzę, że wypraska nie pomieści ich w koszulkach. Znowu ta sama sytuacja, co w Villainous’ie… Rewersy kart są fatalne. Nie wiem kto wymyślił, żeby każda karta miała z drugiej strony ogromny napis STRONNIK na fioletowym tle. Rozumiem jakby istniały różne typy kart, miałoby to jakiś cel. Pozwalałoby to odróżnić karty od siebie. Niestety WSZYSTKIE karty w tej grze mają taki napis z tyłu. Nie rozumiem dlaczego to nie mogło być logo Tyrantsów, albo D&D, albo no.. cokolwiek. Źle się na to patrzy.

Notes punktacji to jest jakiś żart. Chyba wydawca zakłada, że w tę grę będziemy rzadko grać, bo notes ma tylko 20 jednostronnych kartek. Czyli zagramy 20 razy i żegnaj tabelko.

No i żetony. Żetony mają krzywo nadrukowane symbole, wszystko jest przesunięte (i zdaje mi się, że jest to częsty problem, nie tylko u mnie), no i są po prostu małe, nie robią dobrego wrażenia.

A cena?

Osobiście kupowałam tę grę za jakieś 165 zł. Nie jest to może jakaś niesamowicie wysoka cena za planszówkę, ale w przypadku tego wykonania… No nie popisali się. Uważam, że cena jest niewspółmierna do jakości wykonania.

Moje wrażenia po kilku rozgrywkach

Muszę przyznać, że ta gra sprawiła mi dużo radości. Mechanicznie mnie zaskoczyła, połączenie budowania talii z area control jest tu bardzo sprytne i miło się w to gra.

Podczas całej pierwszej rozgrywki bardzo mocno przyrównywałam ją do innej, bardzo lubianej przeze mnie planszówki – Brzdęka! Tak – w Tyrantsy gra się bardzo podobnie. W obu grach mamy połączenie deck buildingu z poruszaniem się po planszy. Mamy podobne karty startowe – dają nam albo Wpływ (czyli taką walutę do kupowania nowych kart), albo Siłę, którą wykorzystujemy do wystawiania nowych jednostek na planszę. W Brzdęku zamiast Siły mamy buciki, ale w sumie obie te „waluty” przekładają się na naszą pozycję na planszy.

Wizualnie, jak już wspominałam, jest po prostu źle. Ale jak jakoś przejdzie się tę niechęć do wykonania gry, to okazuje się, że jest ona po prostu dobra! Zapewnia nam wartkie tempo rozgrywki, mocną różnorodność kart i sporą rywalizację!

W grze występuje 6 talii po 40 kart, każda ma inne cechy charakterystyczne i określone typy akcji. Podczas rozkładania gry musimy zdecydować jakie 2 talie wezmą udział w rozgrywce. Wprowadza to różnorodność i sprawia, że gra się nie nudzi.

Dróg do wygranej jest kilka i do końca nie jest oczywiste kto będzie zwycięzcą, gdyż zdobywamy punkty w kilku kategoriach (stąd konieczny jest ten bloczek punktowania). Wielokrotnie wynik końcowy nas zaskakiwał, co jest dla mnie plusem.

Co do klimatu D&D… Nie wiem czy jest specjalnie wyczuwalny. Owszem mamy jakieś „klimatyczne” cytaty na dole każdej karty, które mają na celu wprowadzenie nas w ten świat, ale ja tego nie czuję. Ta gra nie przybliżyła mi bardziej tego uniwersum, może poza poznaniem nazw ras, ale na tym się kończy.

Jak dla mnie Tyrantsy są prostą, średnio-ciężką grą, która spokojnie może być „na rozgrzewkę”, przed cięższymi tytułami. Sami po rozegraniu pierwszej partii, od razu rzuciliśmy się do rozkładania kolejnej gry i w sumie skończyliśmy na 3 rozgrywkach jednego wieczora. Więc można powiedzieć, że nam się spodobało!

Rozgrywka w Tyrants of the Underdark

Dla kogo jest Tyrants of the Underdark?

Dla osób, którym nie przeszkadza wykonanie tej gry, a szukają średnio-ciężkiego tytułu, do którego mogą zasiąść z prawie z każdym. Jak dla mnie jest to taki mroczniejszy, krwiożerczy Brzdęk. Jeśli potraficie to sobie wyobrazić i podoba Wam się taka koncepcja, to śmiało bierzcie Tyrantsy!

PLUSY

  • dynamiczna rozgrywka
  • proste reguły
  • świetne połączenie deck buildingu z area control
  • różnorodność kart i regrywalność 
  • dobrze się gra na 2 osoby

MINUSY

  • słabe wykonanie, zarówno wizualnie jak i jakościowo

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o grze, która (moim zdaniem) jest podobna mechanicznie do Tyrantsów, sprawdź koniecznie moją recenzję Brzdęk! W! Kosmosie!

Jeśli szukasz ciekawej gry typu area control to zapraszam na moje pierwsze wrażenia z Ankh: Gods of Egypt!


Jeśli chcesz być na bieżąco, szukasz mini recenzji i ciekawych relacji, zapraszam na mojego Instagrama.


0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze