Ankh: Bogowie Egiptu – recenzja

Kilka miesięcy temu wstawiłam „pierwsze wrażenia” po rozegraniu kilku gier w Ankh: Bogowie Egiptu. Był to bardziej poglądowy wpis, unboxing. Długo się zbierałam do napisania ostatecznej recenzji, ale wreszcie się udało! Oto ona.


Poziom trudności:

dla średniozaawansowanych

Liczba graczy:

2-5

Czas rozgrywki:

90 minut

Wiek:

14+

Wydawca:

Portal Games


O czym jest Ankh: Bogowie Egiptu ?

W Ankh’u wcielamy się w rolę jednego z bogów egipskich, walcząc o jak największe wpływy w państwie nad Nilem. Zbliżają się zmiany i ludzie dążą do monoteizmu. Oznacza to jedno – tylko jeden z bogów przetrwa i osiągnie wieczną chwałę!

Ankh: Bogowie Egiptu to 3 część znanej trylogii Erica M. Langa. Jest to seria gier typu area control, które osadzone są w mitycznych światach. Pierwszy był Blood Rage – walczymy w nim klanami wikingów podczas Ragnaroku. Drugi Rising Sun – polityczna walka klanów o odzyskanie ziem Japonii i przywrócenie duchowych obyczajów. No i wreszcie mamy Ankh: Bogowie Egiptu – walka bogów o wyznawców i przewagę religijną.

Jak to działa?

Jak już wspominałam, wcielamy się w boga egipskiego i walczymy o dominację na planszy. Każdy bóg ma swoją unikalną moc. Przykładowo Anubis może więzić poległe figurki przeciwników i dzięki temu wzmacniać swoją siłę. Ozyrys może tworzyć na zwycięskich obszarach wrota do Zaświatów, z których tylko on może korzystać i daje mu to możliwość wzywania dodatkowych figurek. Ra może „napromieniować” kilka swoich figurek, które potem przynoszą mu dodatkowe punkty po wygranej walce. Mocy jest sporo, każda jest interesująca, pasująca do danego boga i przede wszystkim – są one zbalansowane! Nie zauważyłam (po wielu rozgrywkach) żadnej zależności pomiędzy doborem boga, a zwycięstwem. Wiadomo, mogę lubić jakąś postać bardziej lub mniej, ale nigdy nie czuję przewagi, ani też nie czuję, że moje szanse są pogrzebane.

Poza mocą boga, którą każdy ma inną, nie różni nas absolutnie nic! Mamy tyle samo figurek wojowników, takie same karty, takie same możliwe akcje do wykonywania. Nikt nie ma przewagi na starcie!

Aby rozpocząć grę musimy zajrzeć do księgi scenariuszy. Pokazuje nam jak rozłożyć figurki i monumenty na planszy, w zależności od liczby graczy i wybranego scenariusza. Wprowadza nam też dodatkowe mechaniki, unikalne dla danego scenariusza, które urozmaicają grę.

W Ankh: Bogowie Egiptu mamy 4 akcje do wyboru. Możemy:

  • przemieścić się,
  • przywołać nowe figurki (wojowników i naszych „obrońców”)
  • pozyskać wiernych (walutę w tej grze)
  • odblokować sobie nową moc (za którą oczywiście musimy zapłacić), co daje nam dodatkowo możliwość pozyskanie specjalnych figurek „obrońców”, którzy mają unikalne moce

Nie wydaje się to być dużo – jedynie 4 akcje. Co w tym trudnego? Jednak mamy tu pewien ciekawy twist. Wszystkie akcje mają swoje tory na wspólnej planszy. Jeśli wykonamy którąś z nich, przesuwa się znacznik na torze akcji. Jeśli przesunie się na ostatnie pole, wywołuje wydarzenie. Osoba, która do tego doprowadziła, pozyskuje bonusy z niego wynikające. Wydarzeń mamy 3 rodzaje – postawienie nowej granicy (możemy rozdzielić wcześniej wyznaczone tereny i zmodyfikować kolejność rozstrzygania bitew), przejęcie władzy nad monumentem, z którym sąsiadujemy, lub wywołanie walki.

Tak więc musimy poważnie przemyśleć każdy nasz ruch. Czasem akcja, na której nam nie zależy, wywoła korzystne dla nas wydarzenie. Albo z kolei akcja, którą chcemy wykonać, umożliwi naszemu przeciwnikowi zyskanie mocnego bonusu. Dodatkowo istnieje określona kolejność wykonywania akcji. Musimy je rozpatrywać od góry do dołu. Czyli np. jeśli się chcę przywołać i przemieścić figurkę, to nie mogę tego zrobić w wybranej przeze mnie kolejności, tylko w tej pokazanej na planszy. A co jeśli w pierwszym ruchu wywołam wydarzenie? Moja druga akcja przepadnie! Sporo myślenia jak na tak mało akcji, prawda?

Jak wygląda walka i system punktacji w Ankh: Bogowie Egiptu?

W tej grze istnieje kilka sposobów na zdobywania punktów zwycięstwa (devotion – oddania). Dostajemy oczywiście punkty za wygranie bitwy, jednak punktuje nam też dominacja w określonych rodzajach monumentów na planszy.

W Ankh występują 3 rodzaje monumentów – piramidy, obeliski i świątynie. Władzę nad nimi obejmujemy w wyniku wydarzeń, wcześniej przeze mnie wspomnianych, lub poprzez zbudowanie ich (co możemy zrobić w trakcie bitwy). Punkty otrzymuje gracz, który posiada większość monumentów danego rodzaju na poszczególnych terenach. Czyli teoretycznie walcząc 1:1 z innym graczem, mogę zdobyć aż 3 punkty posiadając przewagę w każdym rodzaju monumentów, podczas gdy on pokonując mnie może dostać tylko 1 punkt. Jeśli zostałam pokonana wszystkie moje przegrane figurki giną. Co w przypadku remisu? Wszyscy giną. Na planszy pozostają tylko bogowie.

No ale jak wygląda sama walka?

Na początku gry dostajemy zestaw 7 kart. Każda z nich ma swoją funkcję, może dodawać nam siły w walce, może też zbudować monument, albo zapewnić nam punkty zwycięstwa w razie przegranej. Niby nie ma ich dużo, ale możemy nimi wiele zdziałać podczas walki.

Każdy gracz operuje takimi samymi kartami, jednak raz wykorzystana karta musi zostać odłożona w widoczny sposób na bok. Nie trafi na naszą rękę, dopóki nie zagramy specjalnej karty, której jedyną funkcją jest odzyskanie wszystkich zagranych kart.

Podczas bitwy możemy zagrać tylko jedną kartę. Nasz wybór musi być przemyślany, bo może zaważyć na wyniku całej walki. Równocześnie wszyscy gracze odsłaniają zagrane karty i rozstrzygana zostaje bitwa. Każda figurka daje punkt siły, dodatkowo niektóre odblokowane moce mogą nam przynieść kolejne punkty siły i do tego dochodzą karty, które również mogą nam w tym pomóc. Wygrywa najsilniejszy.

Bitwy rozgrywają się na każdym wydzielonym terenie z osobna, w określonej odgórnie kolejności (którą można modyfikować jedynie w wyniku wydarzenia). Dlatego też trzeba zaplanować użycie określonych kart. Jeśli w pierwszej walce użyjemy jakiejś mocy, to potem może ona nie powrócić na naszą rękę przed ważniejszą dla nas bitwą.

Warunki zwycięstwa i mechanika łączenia się bogów

Grę wygrywa gracz, którego bóg dotarł na szczyt. Jednak po drodze napotykamy pewne „zasadzki”. Po pierwsze istnieje strefa „czerwona”. Na planszy punktowania część pól jest czerwona, część niebieska. Jeśli nie zbierzemy wystarczającej ilości punktów do określonego momentu gry – giniemy. Jest to brutalna mechanika i przesiewa ona graczy, którzy sobie za słabo radzą. Nie zdarza się to jednak często. Zazwyczaj wszyscy docierają bezpiecznie do strefy niebieskiej i nikt nie odpada (jednak wiele razy dzieli nas od zagłady zaledwie jeden punkt).

No ale jeszcze istnieje jeden haczyk punktacyjny. Pod koniec gry, po rozstrzygnięciu jednej z ostatnich bitew, następuje „łączenie„. Dwóch graczy, których bogowie zdobyli najmniej wpływów, są najniżej na torze punktacji, zostaje połączonych. Tworzy się hybryda ich bóstw. Od tego momentu grają ramię w ramię, jako jeden twór, uosabiający cechy obu złączonych bogów.

Jak to działa? Na planszy zostaje silniejsze bóstwo z tych uczestniczących w łączeniu, monumenty najsłabszego gracza, jak i jego figurki znikają z planszy. Od tej chwili dwaj gracze grają jako jeden, a ich nowy bóg ma cechy obu istot połączonych. Mają nadal jedynie 2 akcje na turę, tak więc jeden gracz wykonuje jedną, drugi drugą. Mają w tym aspekcie jednak pewną przewagę nad innymi graczami. Ich akcje są niezależne, dlatego nie muszą zachowywać określonej na planszy kolejności wykonywania akcji. Również mają opcję wykonywania tej samej czynności dwa razy pod rząd, co jest normalnie niemożliwe.

Co sądzę o tej mechanice? Niestety nie jestem fanką. Jest to chyba jedyny aspekt Ankh’a, który nie przypadł mi do gustu. Zdarza się, że osoba na ostatnim miejscu tak bardzo odstaje od całej reszty, że łącząc się z drugim od końca graczem, zaprzepaszcza jego szansę na wygraną. Bo w końcu drugi od końca gracz mógłby przecież być zaledwie 1 pole oddalony od reszty graczy na szczycie. Zdarzyło mi się to raz i byłam bardzo zirytowana. Dodatkowo wydawałoby się, że połączone bóstwa mają dużą moc. Niestety bonusy wynikające z bycia hybrydą nie są na tyle mocne, żeby zdecydowanie ułatwić grę. Zazwyczaj osoby, które są połączone nie wybijają się i do końca gry są ostatnie.

Dlatego też moim osobistym home rule’m jest…. zignorowanie tej mechaniki. Wszyscy, z którymi grałam jej nie lubią i za każdym razem jak ma do niej dochodzić się buntują. Rozegraliśmy kilka gier z „łączeniem się” i zdecydowanie nie czujemy żeby brak tej mechaniki w jakiś sposób upośledzał rozgrywkę, albo niszczył balans gry.

Co wyróżnia Ankh: Bogowie Egiptu?

Po pierwsze występuje tu całkowity brak losowości. Nie mamy tu żadnych losowych wydarzeń, doboru kart, rzutu kośćmi, czy innej mechaniki psującej czasem szyki. Po prostu operujemy talią, którą dostaliśmy i oceniamy szanse na naszą wygraną na podstawie zagranych wcześniej kart przez przeciwnika. Nie ma tutaj niczego co by mogło nam przeszkodzić w realizacji naszej strategii. Jedyną niewiadomą jest to, jak się zachowają nasi przeciwnicy.

Jest to area control, w które można grać na 2 graczy. I w dodatku bardzo dobrze działa w tej wersji! Wprawdzie my preferujemy grać w większym gronie, ale nie czujemy żeby gra 2-osobowa była znacznie gorsza.

Tworzenie nowych terenów. Jak już wspomniałam wcześniej, istnieją wydarzenia, w wyniku których możemy stworzyć nowe granice na planszy. Skutkuje to tym, że powstaje zupełnie nowy teren, który jest osobną strefą rozgrywania walk. Takie dzielenie ma często dużą wartość strategiczną i ciekawie zmienia sytuację na planszy. Dodatkowo osoba stawiająca tę granicę, może wpłynąć na kolejność rozgrywania walk.

Dla kogo jest Ankh: Bogowie Egiptu?

Ankh: Bogowie Egiptu spodoba się zarówno starym wyjadaczom area control, jak i graczom, którzy chcą się zapoznać z tym typem gier planszowych. Dlaczego?

Przede wszystkim zasady są bardzo proste. Nie jest to gra zarezerwowana jedynie dla zaawansowanych graczy. Każdy da radę. Oczywiście z lepszym lub gorszym skutkiem.

Jednak poziom kombinowania, ciekawych zależności i kilka sposobów punktowania sprawia, że jest to satysfakcjonujący tytuł nawet dla zaawansowanych planszówkowiczów.

Jest to też tytuł, który dobrze działa na 2 osoby. Jest to rzadkość wśród gier typu area control! Tak więc jeśli grasz zazwyczaj we dwoje i chcesz wreszcie mieć możliwość pogrania w tego typu strategiczną grę, to Ankh jest dobrym wyborem.

Moje wrażenia

Nie ukrywam, że ta gra skradła moje serce. Już od początku nie tylko zachwyciła swoim wyglądem, ale jeszcze spodobała mi się mechanicznie. Prosta, ale nie za prosta. Stwarza możliwość sporego kombinowania, ale nie takiego, po którym mózg paruje i jest za bardzo przeciążony. Idealny balans jak dla mnie.

Pokazałam ją wielu znajomym i każdy był pozytywnie zaskoczony. Widząc ogromne pudła (Tomb of Wonders i później jeszcze dodatki) wszyscy są przerażeni. Spodziewają się skomplikowanej, długiej na wiele godzin gry. Są w szoku gdy okazuje się, że nie jest trudna, nie zajmuje całego dnia i… po prostu się dobrze bawią.

Jest to dla mnie jedno z najbardziej przystępnych area control z jakimi się spotkałam. Po prostu super!

Ogromnym plusem dla mnie jest balans. Nie czuję, że jakiś bóg jest lepszy od innego. Wszyscy mają równe szanse.

No i ten brak losowości! Coś cudownego! Jestem graczem, który mając grę strategiczną chce wygrać dzięki swojemu sprytowi, a nie dzięki temu, że karty podeszły, albo rzucił dobrze kostką.

Plusy:

  • przystępne zasady
  • przejrzyste planszetki i karty pomocy
  • przyjemna ilość kombinowania
  • balans, moce bogów nie zaburzają równowagi
  • optymalny czas rozgrywki, gra się nie ciągnie przez wiele godzin
  • całkowity brak losowości
  • rewelacyjne wykonanie (te figurki!)

Minusy:

  • mechanika „łączenia się” najgorszych graczy wypada kiepsko
  • długi setup

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym w co gram i mieć dostęp do mini recenzji i pierwszych wrażeń zapraszam na mojego Instagrama @board_and_wine !


0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oddany głos
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
trackback

[…] i ogólnego przybliżenia Wam gry Ankh: Gods of Egypt. Polecam zajrzeć również do mojej pełnej RECENZJI, która powstała po kilku miesiącach grania i kilkudziesięciu rozgrywkach w Ankha […]