ARK NOVA – recenzja

Graliście kiedyś w grę Zoo Tycoon? Dla mnie to był hit dzieciństwa i tematyka tworzenia ZOO na zawsze pozostała bliska mojemu sercu. Tak więc gdy się dowiedziałam, że wychodzi gra w takiej tematyce, dodatkowo mająca bardzo pozytywne recenzje i wspinająca się na top BGG, nie mogłam jej nie kupić! Ark Nova to hit wśród graczy z całego świata. Miałam co do niej bardzo wysokie oczekiwania. Czy rzeczywiście jest tak dobra?


Poziom trudności:

średnio-ciężki

Liczba graczy:

1-4

Czas rozgrywki:

60-150 minut

Wiek graczy:

14+

Wydawca:

Portal Games


O czym jest Ark Nova?

Jak już wcześniej wspomniałam, w tej grze mamy za zadanie zbudować swoje Zoo. Każdy gracz dostaje swoją planszetkę, na której będzie konstruował za pomocą kafelków swój park. Tworzymy wybiegi dla zwierzaków, do których potem będziemy mogli wprowadzać nowe gatunki. Zagrywamy karty, które usprawniają nam działanie naszej instytucji, pomogą w zdobywaniu pieniędzy i punktów zwycięstwa. W trakcie gry musimy tak kombinować, aby akcje zagrywać w jak najbardziej korzystnej kolejności, bo jest to gra gdzie każdy ruch ma znaczenie!

Karta zwierzęcia do gry Ark Nova

Jak to działa?

Zaczynamy od pustej planszy. W trakcie gry będziemy na niej budować wybiegi, kioski, pawilony i różne obiekty specjalne. To w jaki sposób zagospodarujemy teren zależy wyłącznie od nas. Zwierzaki mają określone wymagania dotyczące wybiegów, a na samej planszy mamy rozrysowane bonusy, które pozyskujemy budując się w danym miejscu. Musimy inteligentnie planować nasze ruchy, gdyż w ZOO nie ma dużo miejsca i możemy łatwo wpędzić się w kozi róg i zblokować, źle lokując nasze wybiegi.

No ale jaką tu mamy mechanikę? Przede wszystkim mamy system wyboru akcji. Możliwych akcji do wykonania mamy 5, co reprezentuje 5 kart akcji. Możemy budować, zagrywać karty zwierząt, pozyskiwać sponsorów, wykonywać akcje stowarzyszenia (np. nawiązywać współpracę z uniwersytetami), czy dobierać karty na rękę.

Każda karta akcji zajmuje określone miejsce pod naszą planszetką. Są to miejsca ponumerowane od 1 do 5 i to one determinują z jaką mocą wykonamy daną czynność. Przykładowo budując nowe wybiegi możemy zbudować obiekt o wielkości równej lub mniejszej wartości pozycji karty akcji. Czyli jak chcemy aktywować kartę budowy gdy jest ona na pozycji 2, to wybudujemy jedynie mały wybieg. W momencie gdy zakończymy swoją akcję, jej karta ląduje na najniższej pozycji na torze, a reszta przesuwa się do góry. Tak więc musimy zawsze porządnie się zastanowić kiedy nadejdzie najlepszy moment na wykorzystanie danej akcji. Czy chcemy wykonać jej słabszą wersję? Czy może poczekać i aktywować ją później?

Jest to gra wielu zależności. Musimy być bardzo uważni i ostrożnie planować ruchy, bo niemal każda nasza decyzja ma szansę odblokować nam szereg innych możliwości. Mamy 3 tory, na których stawiamy nasze zaczniki. Są to tor atrakcyjności, ochrony przyrody i reputacji. W wyniku naszych ruchów będziemy mogli awansować na każdym z torów, co często będzie odblokowywać nam dodatkowe bonusy. Awansowanie na jednym torze może nam przynieść punkty na innym. Te punkty mogą nam odblokować dodatkową akcję, czy inny istotny bonus. Same karty zwierząt często są ze sobą powiązane i przynoszą nam w określonych warunkach dodatkowe punkty.

Przykładowo: Chcemy zagrać kartę zwierzaka (powiedzmy guźca), którego wymaganiem jest współpraca z Zoo partnerskim w Afryce. Decydujemy się na aktywacje akcji Zwierzęta (zagranie karty zwierzaka) o mocy 5. Daje nam to możliwość zagrania 2 kart jednej po drugiej. Pierwszą kartą będzie żyrafa. Spełniamy jej wszystkie wymagania, płacimy za nią pieniądze. Daje nam ona punkty atrakcyjności i dodatkowo punkt ochrony przyrody. Przemieszczamy się na obu torach i na torze ochrony przyrody wchodzimy na pole z bonusem – możemy nawiązać współpracę z Zoo partnerskim. Z dostępnej puli wybieramy Afrykę, która jest nam potrzebna do zagrania wcześniej wspomnianego guźca. Już możemy zagrać guźca! Ale to nie wszystko, współpraca z Afryką daje nam zniżkę na guźca i dodatkowo odblokowuje nam możliwość darmowej rekrutacji pracownika. Ta rekrutacja z kolei odblokowuje nam kolejne punty na torze ochrony przyrody …. I tak dalej. Chyba widzicie o co mi chodzi. Zależności jest tu mnóstwo, a to był mój wymyślony przykład żeby zwizualizować choć trochę tę mechanikę.

Nie jestem w stanie opisać kompleksowo każdej pojedynczej zasady występującej w tej grze, dlatego na tym poprzestanę. Jest tu sporo możliwości i sposobów na wygraną. Nie ma jednej „właściwej” strategii i zwykle ciężko jest przewidzieć zwycięzcę.

Czy Ark Nova jest podobna do Terraformacji Marsa?

Bardzo często widuję to porównanie. Niektóre osoby wręcz po zagraniu w Ark Novę wydają osąd, że jedna albo druga gra jest lepsza i nie potrzebują w swojej kolekcji obu. Czy te gry są aż tak podobne?

Pierwsze podobieństwo, które rzuca się w oczy to same karty. Podobnie jak w Terraformacji każda karta ma swoje wymagania i koszt. Przykładowo karta pandy wielkiej wymaga od nas posiadania w swoim Zoo minimum 1 symbolu roślinożercy (czyli np. wybiegu z tapirem), 1 symbolu niedźwiedzia (np. sponsora zajmującego się misiami), oraz współpracy z Zoo partnerskim w Azji. Sama panda musi zamieszkiwać teren składający się z minimum 3 heksów i kosztuje 27 pieniędzy. Jeśli jesteśmy w stanie spełnić te wszystkie warunki, możemy wprowadzić do naszego Zoo upragnioną pandę. Jej karta da nam zysk w postaci punktów na torze atrakcyjności, reputacji i ochrony przyrody, no i oczywiście przyniesie symbole istotne dla końcowej punktacji, albo wprowadzania kolejnych zwierząt.

Terraformacja Marsa działa podobnie. Na kartach zawsze mamy jakieś wymagania i koszt, a na dole karty mamy jej efekty. W Ark Nova karty zwierząt przyrównałabym do zielonych kart z Terraformacji, za to karty Sponsorów do tych niebieskich (zresztą kolory tu są takie same). Karty sponsorów dają nam często bonus natychmiastowy np. budujemy specjalny obszar (tak jak w TM), dostajemy jakieś punkty, a potem mamy efekt: „za każdym razem jak zagrywasz …. dostajesz ….”.

Kolejne podobieństwo to wygląd samych kart. W obu grach użyte zostały zdjęcia stockowe. Nie ma grafika, który spójnie stworzył wszystkie obrazki na kartach. Na kartach mamy zdjęcia zaczerpnięte z wcześniej istniejącej bazy. Nie jest to może najbardziej estetyczne rozwiązanie i niektóre zdjęcia mogą wydawać się kompletnie od czapy, ale jak dla mnie taka jest po prostu uroda tej gry.

Co do reszty mechanik czy rzeczywiście te dwie gry są takie podobne? Owszem w Terraformacji Marsa pojawiają się pewne bonusy na torach – np. jak podniesiemy w określonym momencie ciepło, to możemy za darmo postawić ocean. Jednak… jest to nieporównywalna ilość zależności. W Ark Nova mamy tych zależności niesamowicie dużo i cały czas pojawiają się nam możliwości do robienia ciekawych kombosów. Dlatego mój odbiór tej gry jest zupełnie różny.

Dla kogo jest Ark Nova

Zacznę od tego, że to nie jest gra familijna!

Na grupkach planszówkowych kilka razy spotkałam się z komentarzami – „Nie mogę się doczekać Ark Nova, wygląda jak super gra rodzinna”. I muszę powiedzieć, że… kompletnie się nie zgadzam. Przede wszystkim jej ciężar wg. BGG to 3.72/5. Co to oznacza? Oznacza to, że gra jest klasyfikowana jako średnio-ciężka. Podobny poziom trudności występuje w np. Brass (3.90), Root (3.74), czy Great Western Trail (3.71). O ile Wasze dzieci nie grają regularnie w minimum średnio-zaawansowane planszówki (np. Scythe), to Ark Nova nie jest dobrym wyborem na rodzinne posiedzenia. Może i jest to gra „podobna” do Terraformacji Marsa, jednak jest to znacznie wyższy poziom trudności, tak więc trzeba rozważyć – czy tego właśnie szukacie?

Bo dla kogo jest właściwie Ark Nova?

Jest to gra dla graczy minimum średnio-zaawansowanych. Gracze początkujący mogą być przytłoczeni ilością zależności i symboli w tej grze. Jeśli śmigacie w Terraformację Marsa, uważacie ją za prostą i potrzebujecie nowego wyzwania, to może warto wypróbować Ark Nova? Może będzie to tytuł wprowadzający Was na nowy poziom rozgrywek?

Ja osobiście polecam tę grę dla wszystkich graczy poszukujących trochę cięższego euro, szczególnie takiego, które działa świetnie na 2 osoby. Rozgrywka nie trwa długo, jak już ogracie się z tym tytułem, to gra w 2 osoby spokojnie będzie zamknięta w 90 minutach (u nas zwykle trwa około godziny). Jest to satysfakcjonujący poziom móżdżenia nawet dla zaawansowanych graczy, jednak nie męczy i pod koniec gry ma się ochotę rozłożyć ją ponownie i zagrać jeszcze raz!

Jakość wykonania gry

Tutaj muszę bez bicia przyznać, że Ark Nova jest po prostu… brzydka. Oczywiście jest to subiektywna opinia, ale z tego co widziałam, podziela ją bardzo wiele osób. Wygląda trochę jak prototyp, który stworzył autor, a wydawca stwierdził, że nie ma potrzeby nic zmieniać. Zdjęcia na kartach są zaczerpnięte z bazy dostępnych zdjęć stockowych, co sprawia, że niektóre wyglądają komicznie. Plansza jest brązowa i nijaka, generalnie całość nie grzeszy pięknem.

Jednak przy tych wszystkich minusach trzeba przyznać, że gra jest przejrzysta. Mamy tutaj mnóstwo symboli, na które musimy zwracać uwagę (są one jasno wyjaśnione w dołączonej „ściądze”), jednak są bardzo widoczne i nie mamy problemu z rozróżnieniem poszczególnych elementów.

Plusem kolejnym są organizery. Do pudła dołączone są 2 organizery, w których możemy umieścić wszystkie żetony występujące w grze. Ja osobiście preferuję trzymać tam wszystkie rodzaje wybiegów, a pieniądze i elementy planszy trzymam osobno, ale jest możliwe zmieszczenie w nich wszystkiego. Przyspieszają bardzo setup i ułatwiają rozgrywkę.

Kolejnym elementem na plus są drewniane znaczniki. Nie ma w tej grze ani grama plastiku, co jest spójne z tematyką gry. Przemyślana jest też plansza główna. Jest ona dwustronna i umożliwia dobór orientacji kart (pionowo i poziomo) zależnie od naszych preferencji. Dzięki temu możemy dostosować planszę do naszego ułożenia wokół stołu. Kart jest na prawdę mnóstwo! Wprowadza to różnorodność i sprawia, że rzadko natrafiamy na drugą taką samą kartę.

Moje wrażenia po rozgrywkach

Miałam lekkie obawy przed pierwszą rozgrywką, bo pokładałam w tej grze duże nadzieje. Niesamowicie się ucieszyłam gdy Portal ją zapowiedział (choć nie wytrzymałam tego czekania i kupiłam wersję angielską), brzmiała jak wszystko co lubię – zarówno tematycznie, jak i mechanicznie.

I jak się sprawdziła? Rewelacyjnie!

Poziom zależności pomiędzy wszystkim co robimy sprawia, że momentami trzeba się nieźle nagłówkować. Jednak nie jest to gra ciężka! Widziałam gdzieś porównania do gier Lacerdy i… nie widzę tego. Uważam, że jest to średnio-ciężka gra, która nie wykańcza. Zdarzyło mi się grać 2 razy pod rząd i moje zwoje nadal nie parowały.

Moje pierwsze skojarzenie po grze? Połączenie Terraformacji Marsa z Zamkami Burgundii! Podobieństwa do Terraformacji Marsa poruszyłam szczegółowo wcześniej, ale co zamkowego widzę w tej grze? Każdy z nas otrzymuje planszetkę, na której układamy swoje Zoo. Mamy ich w grze wiele, każda zapewnia nam inny układ terenu i odmienne sposoby na dodatkowe punktowanie. Wpływa to na indywidualną strategię i wprowadza miłą różnorodność. W Zamkach Burgundii podobnie mamy wiele różnych planszetek z terenami. Może jest to dziwne skojarzenie i mechanicznie nie mają ze sobą za dużo wspólnego, ale nie byłam jedyna z tym skojarzeniem przy stole.

Co w Ark Novie sprawia, że jest dla mnie świetną grą? Przede wszystkim jej poziom trudności jest „w sam raz” do codziennego casualowego grania. Przynosi satysfakcję gdy wpadniemy na dobre kombosy, jednak nie męczy. Jest czymś nowym, nie czuję, że gram w kolejne przeciętne euro. Może i łączy mechaniki znane z innych gier, jednak to połączenie to strzał w 10 i sprawia, że Ark Nova jest unikalna. Po zakończeniu rozgrywki mam ochotę zagrać ponownie i dawno nie trułam mojemu chłopakowi tak czterech liter żeby grał ze mną w jakąś grę. Po prostu cały czas mam na nią ochotę! Ciekawe kiedy przejdzie mi ta faza..

Pudełko do gry ark nova z planszetką graczy z przykładowym ułożeniem
Ark Nova

Plusy

  • wiele sposobów na wygraną
  • niezliczona ilość zależności w grze
  • mechanika wymuszająca od nas podejmowanie przemyślanych decyzji
  • przyjemny poziom trudności, satysfakcjonujący dla zaawansowanych graczy
  • tematyka
  • różnorodność kart i duża regrywalność 
  • syndrom kolejnej gry (mamy ochotę zagrać więcej niż jedną partię pod rząd)
  • świetnie się gra w 2 osoby

Minusy

  • wygląd gry

Jeśli nie mieliście okazji zagrać Terraformację Marsa, polecam zajrzeć do mojej recenzji – TUTAJ


Jeśli szukacie inspiracji planszówkowych i chcecie być na bieżąco z tym w co gram na codzień wejdźcie na mojego Instagrama:


5 3 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze